Garbersi
Warszawski Klub Sympatyków VW Garbusa
Witamy!Coś o nasDziałalnośćKsięga gościForumKontakt
Witamy!
"Garbersi" to najstarszy warszawski klub VW Garbusa. Istniejemy od 1995 roku!

 

  

Niegdyś był również największym, obecnie jednak, gdy powstało kilka innych klubów i stowarzyszeń, stał się bardziej miejscem koleżeńskich spotkań.
Garbersi przez wiele lat organizowali warszawski zlot garbusów. Od jakiegoś czasu przekazaliśmy pałeczkę klubowi  "Garbiarnia". Zmieniliśmy więc filozofię działania z "tworzenia" na "używanie". Tak więc staramy się odwiedzać jak najwięcej zlotów w całej Polsce.

Poprzednia strona, po wykonaniu focha przez jej twórcę, który zawinął sie z naszego klubu razem z nią, została skasowana, a była tam piękna historia Garbersów od początków do czasów prawie dzisiejszych. Zniknęła w niebycie, więc postanowiliśmy napisać nową. Nowa musi być lepsza, więc aby przykazać Tobie szanowny Internauto obecnego ducha Klubu, przekazujemy ją we właśnie tym duchu. Ukazała się ona na naszym forum opublikowana przez anonimowego twórcę, który jednak dla niektórych anonimowym pewnie nie jest.

 
Tak więc wyciąg z forum poniżej:
 
opowiem Wam prawdziwa historie... otoz klub zalozyl hitler wraz z porschem, to byla przykrywka dla ich meliny na borkowie gdzie ukrywali sie do poznych lat osiemdziesiatych przed wyrokiem, malo kto wie o tym ale to prawda... ;-)
 
byl rok 1995, ktory przyniosl duze zmiany w klubie... ojcowie zalozycie uciekli do argentyny przed sprawiedliwoscia krocząca dziarsko od strony norymbergi. Wiesc gminna niesie, ze załozyli filie klubu w buenos wraz z presleyem i hendrixem, ktorzy rzekomo umarli ale i tak wszyscy wiedza ze siedza od czasu swojej smierci w ameryce poludniowej i jezdza garbusami (Wikipedia nie potwierdza istnienia tej filii klubu). Tymczasem w Warszawie powstaja zalazki nowego wolnego klubu...
 
"zarlo zarlo i zdechlo" - dlugo dlugo w klubie panowala sielska atmosfera, na oplatki przyjezdzlo po 50 osob, latem cale podworko bylo pelne garbatych kalek, wszyscy montowali coraz to wieksze spojlery, silniki, zamieniali spruchniale dziadki na wypasione mexyki i panoramy, na zloty jezdzilismy w 20 samochodow. Prezesi sie zmieniali ale byl duch w narodzie, M. jeszcze nie brał bromu... wszystko bylo inne, lepsze... az do pewnego slonecznego dnia gdy A. sprzedał swojego garbusa do... innego klubu tez na G... wtedy mam wrazenie, ze z tym garbusem sprzedny zostal caly bojowy duch Garbersow, czar prysł i niby to przypadkiem coraz to lepiej zaczelo sie dziac w tym innym klubie. Nie wiem, moze to przypadek ale nie wierze w takie przypadki... Odpowiedzcie sobie sami na to pytanie. Moim zdaniem A. powinien oddac nam kase, ktora wział za tego czerwonego garbusa...
 
cudowne lata.
Były w dziejach klubu takie sytuacje, o których należy pamiętać, pielęgnować je pamięci dla potomnych, dla naszych dzieci i dzisiejszych użytkowników new bitli, które kiedyś tez będą dziadkami lub babciami… były tez takie sytuacje, na które lepiej spuścić zasłonę milczenia… (nie będę pisał tu o tym, ze kiedyś kolega W. zrzucił mi na głowę tłumik i miałem podejrzenie wylewu lub innego świństwa… o tym nie będę pisał wogóle).
 
W dzisiejszym odcinku chciałbym przywołać chwalebną postawę kolegi V., który np. jak kolega K. przebywał w Swaderkach bez namiotu i spał nieborak w nocy na hamaku i padał deszcz to ten zuch przygarnął biednego zmarzniętego K. do swego namiotu. K. był mu wdzięczny do końca swoich dni i nie wiedział po czym ma całować swojego dobroczyńcę (który wcale nie chciał być całowany, bo po chłopcach go mdli).
Innym razem nasze dzielne zuchy na czele z dzisiejszym rzecznikiem prasowym pewnej instytucji państwowej (jeżeli dobrze pamiętam) wparowali do 2 osobowego namiotu, w którym w objęciach Morfeusza przebywały dwie znane i lubiane koleżanki… wparowali we czterech wraz z krzesełkiem, ponieważ byli eleganckimi młodzieńcami i nie siedzieli na podłodze.
Można jeszcze długo odkrywać te piękne karty historii klubu… zapraszam do dyskusji na forum, ponieważ warto rozmawiać.
 

Osobiście obiecałem Vivaldiemu - jednemu z twórców Klubu, że peany na jego cześć będą, więc dopisek musze zrobić.
Zasługi masz wielkie i dzięki za to co kiedyś robiłeś.
 - Agent

 

Witamy!Coś o nasDziałalnośćKsięga gościForumKontakt